Co do licha jest z tą miłością? 0
8.jpg

Podczas ostaniej pełni zadałam sobie pytanie, co do licha jest z tą miłością? Dlaczego tak piękne uczucie zawsze związane jest z lękiem i strachem. I wtedy mnie zmroziło. Miłość nie może być związana z lękiem i strachem, bo miłość to przeciwieństwo tych uczuć. Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego tak postrzegam to uczucie i dotarło do mnie, że nigdy nie zaznałam prawdziwej miłości. W tym momencie może Ci się zrobić smutno. Niepotrzebnie. 

Mam za sobą wiele relacji, lepszych i gorszych. Każda relacja była mi potrzebna, żeby się rozwinąć i być lepszą wersją siebie. Każda relacja sprawiła niesamowity wystrzał endorfin, uczucie szczęścia i spełnienia. Trzy razy powiedziałam drugiej osobie, że ją kocham, myśląc, że wiem co znaczy to słowo. Nie wiedziałam. 

Każda moja relacja oparta była na lęku. Lęku przed samotnością. Lęku przed odrzuceniem. Lęku przed zdradą. Zaczęłam się zastanawiać, skąd się bierze we mnie to uczucie. 

Każda moja relacja, po upływie początkowej fascynacji, przeradzała się w chęć kontroli drugiego człowieka. Myślałam, że jeśli wszystko będę wiedzieć, to nic mnie nie zaskoczy i uniknę rozczarowania, a co za tym idzie bólu związanego z odrzuceniem. Moje oczekiwania względem drugiego człowieka były bardzo wygórowane, bo podświadomie nie wierzyłam, że ktoś może mnie naprawdę pokochać. Potrzebowałam ciągłego udowadniania, że jestem kochana. Poczucie niskiej wartości powodowało ignorowanie własnych potrzeb, jakby miłość drugiej osoby nadawała sens mojemu życiu. Brak zaufania potęgował w mojej głowie kolejne scenariusze porzucenia, nasilając uczucie lęku i strachu przed zranieniem. Zaczynałam sabotować związek. Brak zaufania potęgował pretensje. Ukrywałam prawdziwe intencje szukając powodu, aby zakończyć relację. Po rozstaniach ból wydawał się jeszcze większy. Czułam się bezwartościowa, niezdolna do stworzenia zdrowej relacji. Ból z czasem mijał, a ja wchodziłam w nowe relacje. Historia zataczała koło. Endorfiny, strach, rozstanie. 

Ostatnią poważną relację zakończyłam ponad rok temu. To był początek intensywnej pracy ze sobą. Wiedziałam już czego na pewno nie chcę. Nie chcę lęku. Nie chce żyć w strachu. Nieświadoma swoich negatywnych przekonań, zaczęłam manifestować pojawienie się miłości w moim życiu. Nie zdawałam sobie jednak sprawy, że za każdym razem będę przyciągać do swojego życia podobną energię. I pojawiały się kolejne relacje, coraz bardziej do siebie podobne. Z jednej strony potrafiłam już jasno stawiać granice, wiedziałam czego chcę, byłam świadoma swoich potrzeb, z drugiej strony czułam, że coś jest nie tak. 

Ostatnia pełnia totalnie skonfrontowała mnie z moimi odczuciami. Nie było to ani łatwe, ani przyjemne. Pozwoliłam sobie na przepływ wszystkich emocji, w głowie pojawiło się pytanie:

Masz w sobie tak ogromne pragnienie miłości, że jesteś w stanie poświęcić wszystko? Czy również szacunek do samej siebie?

Wielkie soczyste łzy spłynęły mi po policzku. Zdałam sobie sprawę, że prawdziwa miłość zaczyna się w moim sercu. Samoakceptacja i miłość do siebie jest rozwiązaniem wszystkich moich problemów. Zrozumiałam, że muszę zrobić miejsce w moim sercu najpierw dla siebie. Że brak zawsze przyciągnie brak.

Postanowiłam jeszcze większą uwagę przykładać do relacji z samą sobą. Jeszcze mocniej dbać o swoje zdrowie, o ciało, o duszę. Czasami nam się wydaje, że kochamy siebie, mi tez tak się wydawało, a jednak podświadomość zrobiła mi psikusa. 

I co teraz? Czy czuje, że straciłam 30 lat życia, żyjąc w ciągłym braku i pragnieniu miłości? Nie. Życie to ciągły proces zmian. Jestem wdzięczna, że dzięki pracy z sobą doszłam do takich wniosków teraz. Nigdy nie jest za późno, żeby pielęgnować miłość do siebie. Nigdy nie jest za późno, aby dopuścić do siebie emocje, które pokazują nam kierunek, w jakim powinnyśmy pójść. Postanowiłam wejść w związek sama z sobą. Okazywać sobie miłość poprzez sprawianie sobie przyjemności, prawienie komplementów, wspieranie w trudnych chwilach. Dokładnie tak samo jak robiłabym to w przypadku bliskiej osoby. Kogoś kogo naprawdę kocham. 

Pielęgnuj miłość do siebie. Zabieraj się na spacery, nie bój się iść sama do kina czy restauracji. Kiedy masz gorszy humor przytul się, daj sobie wsparcie, nie oceniaj się. Zwracaj uwagę na to co jesz, odżywiaj nie zdrowo, pij dużo wody. Dbaj o swoje ciało. Stawiaj siebie zawsze na pierwszym miejscu. Dbaj o swoje potrzeby. Naucz się cieszyć swoim towarzystwem w samotności. Miłość zaczyna się w Tobie. Spotykaj ludzi, którzy Cię cenią, pozwól odejść tym, którzy nie działają na Ciebie dobrze. Jeśli spotkasz kogoś, kto Cię pokocha, nie bój się otworzyć serca, niech płynie miłość. Jeśli jesteś w relacji, spraw, żeby weszła na wyższy level. To wszystko kieruje również w swoją stronę. 

    Kiedy Księżyc w całości widoczny jest na niebie wykorzystaj światło, aby dostrzec to, co potrzebujesz widzieć. Pełnia wydobywa nasze emocje na zewnątrz. Nie zawsze muszą być one złe czy trudne. Jeśli intencje, które zasiałaś podczas nowiu zbierają swoje żniwa, to czas, żeby podczas pełni docenić swoje starania. Często jednak odczuwasz frustrację, bo wewnętrznie czujesz, ze coś poszło nie tak. Nie uciekaj. Konfrontuj się. Zmierz się z tym, co podświadomość chce Ci powiedzieć. Ulecz swoje rany. Nikt nie wypełni pustki, którą masz w sobie, oprócz Ciebie. 

    Komentarze do wpisu (0)

    do góry
    Sklep jest w trybie podglądu
    Pokaż pełną wersję strony
    Sklep internetowy Shoper.pl